bura kura? [7]
na ojczyźnie
04.02.2006 :: 07:09

Po niecałych dwóch godzinach snu zwlekłam się z łóżka w okolicach godziny czwartej rano, by niedługo potem pojechać do domu Claudii.
Duszę kawą łzy i idziemy myć zęby.
Z ogromnego grona przyjaciół tylko ja i Dustin zdecydowaliśmy się pojechać z nią na lotnisko.
Nie żeby coś.

Siedzimy w samochodzie, Claudia rozmawia z mamą po włosku przez telefon.
Gapię się za okno, gdzie ruchu raczej jeszcze nie ma. Słucham tej jej mowy i wyłapuję pojedyncze słowa.
To naprawdę było wczoraj jak ją poznałam [siadła obok mnie na chemii, bo byłyśmy ostatnimi osobami które dotarły i jedyne miejsca wolne były w dwóch pierwszych ławkach na wprost nauczyciela].
Przedwczoraj kiedy tu przyjechałam [i piłam brzoskwiniowego smoothie].
Gdzie tam, pare miesięcy.

Przy sprawdzaniu bagażu przypomina mi się 9 czerwca. Powraca to samo uczucie w żołądku [i pozostaje na cały dzień]. Patrzę się na poznanego dzień wcześniej [tym razem, bez żadnych głupich metafor] Dustina i obydwoje mamy szklane oczy.

Gdy przychodzi do tego ostatniego uścisku, policzki mam strasznie mokre.
[i dziwię się jednocześnie, bo kiedy ja wyjeżdżałam, to raczej mnie jedynie za gardło ścisnęło, nic poza tym.]

No bo to tak ze mną jest.
Jak się zacznę angażować, to musi coś wtargnąć i wszystko szlag trafić musi.

Ale Marta, no nie marudź no, żyje się dalej, mejle macie, odwiedzisz ją w wakacje.


Szczerze.
Mam już po dziurki w nosie, a nawet po moją dziwną grzywkę tych mejli i tych innych płonnych nadziei.


Zebrałabym tych parę osób ważnych w moim życiu i zamieszkała z nimi na wyspie na Pacyfiku, a tam czekała na tsunami ciesząc się życiem.
I to byłby mój sens istnienia.


ciao bella pasta pomodoro ti voglio bene.

bura kura? [4]
na ojczyźnie
11.02.2006 :: 03:43

Zawsze wiedziałam, że jestem wyjątkowa.
Każdy to wie, co nie.
Ja jestem na tyle wyjątkowa, że nawet muszę cierpieć na chorobę o której mało kto słyszał.
Hyperhydrosis, że tak to fachowo po angielsku ujmę.

Nie będę się wdawać w szczegóły, nie są bowiem urzekające.



A tak zupełnie poza tym, to z przykrością (i radością zarazem) stwierdzam, że ostatnio do szczęścia trzeba mi tylko sorbetu z mango, albo z malin.
W zamrażalniku mam dwa kubełki.

bura kura? [8]
na ojczyźnie
18.02.2006 :: 02:57

Chcę robić zdjęcia panu Alexowi Turnerowi z Arctic Monkeys.

Tupię nogą i chcę.

[edit: wieczorem płaczę na szkolnej sztuce Laramie Project. gdy odwracam sie do tyłu, widze wiele spuchnietych i błyszczących par oczu. uśmiecham się przez łzy dając owacje na stojąco.]

bura kura? [11]
na ojczyźnie
20.02.2006 :: 08:18

Claudia pisze, że nie może już pić włoskiej kawy, bo przez 6 miesięcy pobytu w USA przyzwyczaiła się do rozwodnionej "kawusi" ze starbucksa.

Przypomina mi się, jak się śmiałyśmy że Amerykanie piją kawę z wiader.


Trochę się boję.
Że sama się zmieniłam.
Zamerykanizowałam.



Śni mi się Polska. Ludzie, którzy mnie ignorują.
Włochy też mi się śnią. Spacer po Wenecji.

Nie lubię niedzielnych poranków.
Wieczorów jeszcze bardziej.

bura kura? [14]
na ojczyźnie
22.02.2006 :: 08:31

Tak sobie wymyśliłam, że kiedyś będę mieszkała na Aleutach.

A w wolnych chwilach robiła zdjęcia panom z gitarami.







nic nie ruszaj
jasne?!
The current mood of thule at www.imood.com
pstryku pstryk książka
jun07 may07 apr07 mar07 feb07 jan07 dec06 nov06 oct06 spt06 aug06 jul06 jun06 may06 apr06 mar06 feb06 jan06 dec05 nov05 oct05 spt05 aug05 jul05 jun05
marcel mistle marta basia ew. karo aja olga dvg ola kasia 058
Wyślij wiadomość